polski-usenet.pl



pl.misc.militaria


O ksztalt poprawnych stosunkow z Zimbabwe (9 wiadomości)


1 2

O ksztalt poprawnych stosunkow z Zimbabwe

2010-07-12 22:49:25

http://hekatonchejres.salon24.pl/206906,o-ksztalt-poprawnych-stosunkow-z-zimbabwe

O KSZTAŁT POPRAWNYCH STOSUNKÓW Z ZIMBABWE

10 kwietnia 2030 roku, pod lotniskiem imienia Lumumby, w zarządzanej
sprawną ręką Olokuli Mugabego, syna Roberta Mugabego, Zimbabwe, rozbił
się, z powodu mgły, brytyjski samolot rządowy z królową Camilla I na
pokładzie, brytyjską generalicją, szefem BBC, Banku Anglii i British
Council, parlamentarzystami i weteranami.

W trzy miesiące później odbyła się konferencja prasowa, na której
premier Green musiał odpowiedzieć na niewygodne pytania.

DZIENNIKARZE: Jak to się stało, że w jednym samolocie znalazła się
Królowa, generałowie i tyle czołowych postaci brytyjskiego życia
publicznego?

PREMIER GREEN: Jej Wysokość, eee... jest głową państwa i może sobie
zażyczyć samolotu od RAF-u...e... a oni muszą się dostosować i
dostarczyć...e... a listę gości Jej Wysokość ustaliła sobie sama. I
kazała zapakować wszystkich jak leci...e...

DZIENNIKARZE: Czyli rząd nie miał tutaj nic do powiedzenia? Minister
Obrony? Szef spec-pułku RAF-u?

PREMIER GREEN: Nie... Królowa wysłała kamerdynera i on dogadywał się z
pilotem.

DZIENNIKARZE: A kto ustalił, że lot z Królową na pokładzie będzie
lotem prywatnym?

PREMIER GREEN: E... królowa to również osoba prywatna, nie odbierajmy
jej tego prawa.

DZIENNIKARZE: Kto podjął decyzję, że dochodzenie prowadzić będzie
policja zimbabwiańska, skoro uzbrojeni są jedynie w dzidy? A poza tym
ograbili zwłoki, a część szczątków samolotu rozkradli i wywieźli na
złom!

PREMIER GREEN: Do naszego szefa komisji d/s badania wypadków
lotniczych, lorda Buddenbrocka, zadzwonił Ule-ko-leke Asamoheh - szef
zimbabweńskiej Komisji do Spraw Słoni, Żyraf i Wszystkiego, Co Lata i
przekazał życzenie, żeby katastrofę rozpatrywać w oparciu o
zimbabweńskie przepisy dotyczące szkód rolniczych i katastrof
naturalnych. No to się zgodziliśmy, bo czemu nie?

DZIENNIKARZE: Dlaczego w czasie śledztwa nie wzięto pod uwagę zamachu?
Na miejscu jest lej, jak po bombie?

PREMIER GREEN: Bo... e... zimbabweńskie przepisy, które...e...
przyjęliśmy, te od żyraf, słoni i tego, co lata oraz te...e... o
katastrofach, nie przewidują zamachów. Słonie...e... niezwykle rzadko
dokonują zamachów.

DZIENNIKARZE: OK, ale w przekazanych nam papirusowych stenogramach z
kabiny rozmów pilotów brakuje 30 minut.

PREMIER GREEN: No właśnie...e...brakuje, a jest problem, bo zapis jest
zazwyczaj nie dłuższy niż trzydzieści minut to znaczy, że nic się nie
zapisało.

DZIENNIKARZE: To co przysłali na tym papirusie?

PREMIER GREEN: Pozdrowienia i życzenia wszystkiego najlepszego.

DZIENNIKARZE: Czy dokonano sekcji zwłok ofiar na miejscu zdarzenia?

PREMIER GREEN: Tak, ich czarownik, specjalista w sprawie sekcji,
dokonał odpowiedniego skropienia wodą ze źródła, zatoczył krąg piżmem
wokół każdego z ciał i zjadł grzyba halucynogennego, by wyostrzyć
sobie percepcję. Wyszło mu, że wypadek i że ofiary zginęły w wyniku
wypadku lotniczego.

DZIENNIKARZE: Czym był spowodowany?

PREMIER GREEN: Ciężko mi o tym mówić, ale...e... Najprawdopodobniej
Jej Wysokość kazała obniżyć lot do metra nad sawanną i otworzyć drzwi,
bo chciała postrzelać do bawołów. I tymi drzwiami samolot zahaczył o
baobab.

DZIENNIKARZE: Przecież tam nie ma baobabów!

PREMIER GREEN: No nie, faktycznie, ale podobno jeden był...e...właśnie
w tym miejscu, gdzie Jej Wysokość raczyła otworzyć drzwi.

DZIENNIKARZE: A co na to pilot?

PREMIER GREEN: Kazała mu podawać amunicję, a za sterami zasiadł
kamerdyner.

DZIENNIKARZE (zdruzgotani): Wow!

PREMIER GREEN: A teraz, skoro wszystko jasne, to chciałbym tu...e...w
tym miejscu, jeszcze parę słów... Otóż, w związku ze śmiercią Jej
Wysokości w wypadku zostaliśmy republiką, a tymczasowym prezydentem
został pan Olokula Mugabe. No i e... zawarliśmy unię... to znaczy
przyłączyliśmy się do Zimbabwe, jako prowincja.

DZIENNIKARZE: Z Walią, Szkocją i Irlandią Północną?

PREMIER GREEN: No nie, tamte nie są zainteresowane.

DZIENNIKARZE: Czyli co? Nareszcie w domu?

PREMIER GREEN: No można tak powiedzieć...

DZIENNIKARZE: A czy Jej Wysokości wystawimy pomnik?

PREMIER GREEN: Proszę nie jątrzyć, sytuacja i tak jest napięta.

DZIENNIKARZE: Może jakiś krzyż?

PREMIER GREEN: Proszę pana, Zimbabweńczycy są animistami, proszę
wyzbyć się protekcjonalnego języka kolonialnej nienawiści.

DZIENNIKARZE: Ale, czy w sytuacji, kiedy opinia publiczna domaga się
międzynarodowego śledztwa nie powinniśmy...

PREMIER GREEN: Przepraszam, czy pan chce tutaj wypowiedzieć Zimbabwe
wojnę? Czy sądzi pan, że to jest odpowiedzialne?

DZIENNIKARZE: Wysłać może choćby naszych prokuratorów...

PREMIER GREEN: Wysłaliśmy...

DZIENNIKARZE: I...?

PREMIER GREEN: Zjedzeni.

DZIENNIKARZE (zdruzgotani): Wow!

PREMIER GREEN: No i jeszcze jedna, przykra, wiadomość... nasza umowa
zjednoczeniowa z Zimbabwe przewiduję jednego angielskiego dziennikarza
w darze raz w miesiącu.

DZIENNIKARZE: A po co?

PREMIER GREEN: A nie wiem, wspominali coś o jakieś lokalnej odmianie
foie gras. Obiecali, ze będą dobrze karmić...

DZIENNIKARZE: O!

PREMIER GREEN: Bardzo państwu dziękuję za przybycie! Dalszą część
konferencji poprowadzi sam Olokula Mugabe... Prosił, żeby tłuściejsi
stanęli z przodu... O tak, dziękuję.
/.../

--
Smart questions to stupid answers



Re: O ksztalt poprawnych stosunkow z Zimbabwe

2010-07-12 23:11:55

On 12 Lip, 22:49, brat_olin wrote:
> http://hekatonchejres.salon24.pl/206906,o-ksztalt-poprawnych-stosunko...
>
> O KSZTAŁT POPRAWNYCH STOSUNKÓW Z ZIMBABWE
>
> 10 kwietnia 2030 roku, pod lotniskiem imienia Lumumby, w zarządzanej
> sprawną ręką Olokuli Mugabego, syna Roberta Mugabego, Zimbabwe, rozbił
> się, z powodu mgły, brytyjski samolot rządowy z królową Camilla I na
> pokładzie, brytyjską generalicją, szefem BBC, Banku Anglii i British
> Council, parlamentarzystami i weteranami.
>
> W trzy miesiące później odbyła się konferencja prasowa, na której
> premier Green musiał odpowiedzieć na niewygodne pytania.
>
> DZIENNIKARZE: Jak to się stało, że w jednym samolocie znalazła się
> Królowa, generałowie i tyle czołowych postaci brytyjskiego życia
> publicznego?
>
> PREMIER GREEN: Jej Wysokość, eee... jest głową państwa i może sobie
> zażyczyć samolotu od RAF-u...e... a oni muszą się dostosować i
> dostarczyć...e... a listę gości Jej Wysokość ustaliła sobie sama. I
> kazała zapakować wszystkich jak leci...e...
>
> DZIENNIKARZE: Czyli rząd nie miał tutaj nic do powiedzenia? Minister
> Obrony? Szef spec-pułku RAF-u?
>
> PREMIER GREEN: Nie... Królowa wysłała kamerdynera i on dogadywał się z
> pilotem.
>
> DZIENNIKARZE: A kto ustalił, że lot z Królową na pokładzie będzie
> lotem prywatnym?
>
> PREMIER GREEN: E... królowa to również osoba prywatna, nie odbierajmy
> jej tego prawa.
>
> DZIENNIKARZE: Kto podjął decyzję, że dochodzenie prowadzić będzie
> policja zimbabwiańska, skoro uzbrojeni są jedynie w dzidy? A poza tym
> ograbili zwłoki, a część szczątków samolotu rozkradli i wywieźli na
> złom!
>
> PREMIER GREEN: Do naszego szefa komisji d/s badania wypadków
> lotniczych, lorda Buddenbrocka, zadzwonił Ule-ko-leke Asamoheh - szef
> zimbabweńskiej Komisji do Spraw Słoni, Żyraf i Wszystkiego, Co Lata i
> przekazał życzenie, żeby katastrofę rozpatrywać w oparciu o
> zimbabweńskie przepisy dotyczące szkód rolniczych i katastrof
> naturalnych. No to się zgodziliśmy, bo czemu nie?
>
> DZIENNIKARZE: Dlaczego w czasie śledztwa nie wzięto pod uwagę zamachu?
> Na miejscu jest lej, jak po bombie?
>
> PREMIER GREEN: Bo... e... zimbabweńskie przepisy, które...e...
> przyjęliśmy, te od żyraf, słoni i tego, co lata oraz te...e... o
> katastrofach, nie przewidują zamachów. Słonie...e... niezwykle rzadko
> dokonują zamachów.
>
> DZIENNIKARZE: OK, ale w przekazanych nam papirusowych stenogramach z
> kabiny rozmów pilotów brakuje 30 minut.
>
> PREMIER GREEN: No właśnie...e...brakuje, a jest problem, bo zapis jest
> zazwyczaj nie dłuższy niż trzydzieści minut to znaczy, że nic się nie
> zapisało.
>
> DZIENNIKARZE: To co przysłali na tym papirusie?
>
> PREMIER GREEN: Pozdrowienia i życzenia wszystkiego najlepszego.
>
> DZIENNIKARZE: Czy dokonano sekcji zwłok ofiar na miejscu zdarzenia?
>
> PREMIER GREEN: Tak, ich czarownik, specjalista w sprawie sekcji,
> dokonał odpowiedniego skropienia wodą ze źródła, zatoczył krąg piżmem
> wokół każdego z ciał i zjadł grzyba halucynogennego, by wyostrzyć
> sobie percepcję. Wyszło mu, że wypadek i że ofiary zginęły w wyniku
> wypadku lotniczego.
>
> DZIENNIKARZE: Czym był spowodowany?
>
> PREMIER GREEN: Ciężko mi o tym mówić, ale...e... Najprawdopodobniej
> Jej Wysokość kazała obniżyć lot do metra nad sawanną i otworzyć drzwi,
> bo chciała postrzelać do bawołów. I tymi drzwiami samolot zahaczył o
> baobab.
>
> DZIENNIKARZE: Przecież tam nie ma baobabów!
>
> PREMIER GREEN: No nie, faktycznie, ale podobno jeden był...e...właśnie
> w tym miejscu, gdzie Jej Wysokość raczyła otworzyć drzwi.
>
> DZIENNIKARZE: A co na to pilot?
>
> PREMIER GREEN: Kazała mu podawać amunicję, a za sterami zasiadł
> kamerdyner.
>
> DZIENNIKARZE (zdruzgotani): Wow!
>
> PREMIER GREEN: A teraz, skoro wszystko jasne, to chciałbym tu...e...w
> tym miejscu, jeszcze parę słów... Otóż, w związku ze śmiercią Jej
> Wysokości w wypadku zostaliśmy republiką, a tymczasowym prezydentem
> został pan Olokula Mugabe. No i e... zawarliśmy unię... to znaczy
> przyłączyliśmy się do Zimbabwe, jako prowincja.
>
> DZIENNIKARZE: Z Walią, Szkocją i Irlandią Północną?
>
> PREMIER GREEN: No nie, tamte nie są zainteresowane.
>
> DZIENNIKARZE: Czyli co? Nareszcie w domu?
>
> PREMIER GREEN: No można tak powiedzieć...
>
> DZIENNIKARZE: A czy Jej Wysokości wystawimy pomnik?
>
> PREMIER GREEN: Proszę nie jątrzyć, sytuacja i tak jest napięta.
>
> DZIENNIKARZE: Może jakiś krzyż?
>
> PREMIER GREEN: Proszę pana, Zimbabweńczycy są animistami, proszę
> wyzbyć się protekcjonalnego języka kolonialnej nienawiści.
>
> DZIENNIKARZE: Ale, czy w sytuacji, kiedy opinia publiczna domaga się
> międzynarodowego śledztwa nie powinniśmy...
>
> PREMIER GREEN: Przepraszam, czy pan chce tutaj wypowiedzieć Zimbabwe
> wojnę? Czy sądzi pan, że to jest odpowiedzialne?
>
> DZIENNIKARZE: Wysłać może choćby naszych prokuratorów...
>
> PREMIER GREEN: Wysłaliśmy...
>
> DZIENNIKARZE: I...?
>
> PREMIER GREEN: Zjedzeni.
>
> DZIENNIKARZE (zdruzgotani): Wow!
>
> PREMIER GREEN: No i jeszcze jedna, przykra, wiadomość... nasza umowa
> zjednoczeniowa z Zimbabwe przewiduję jednego angielskiego dziennikarza
> w darze raz w miesiącu.
>
> DZIENNIKARZE: A po co?
>
> PREMIER GREEN: A nie wiem, wspominali coś o jakieś lokalnej odmianie
> foie gras. Obiecali, ze będą dobrze karmić...
>
> DZIENNIKARZE: O!
>
> PREMIER GREEN: Bardzo państwu dziękuję za przybycie! Dalszą część
> konferencji poprowadzi sam Olokula Mugabe... Prosił, żeby tłuściejsi
> stanęli z przodu... O tak, dziękuję.
> /.../
>
> --
> Smart questions to stupid answers

OLIN ty PISdzikowska szmato . Wypierdalaj !



Re: O ksztalt poprawnych stosunkow z Zimbabwe

2010-07-12 23:24:00

robertbig wrote:
> brat_olin wrote:

> > http://hekatonchejres.salon24.pl/206906,o-ksztalt-poprawnych-stosunko...
> > O KSZTAŁT POPRAWNYCH STOSUNKÓW Z ZIMBABWE

> OLIN ty PISdzikowska szmato . Wypierdalaj !

Widze sie Pan stabilizuje, p. Robercie. To dobrze.

--
Smart questions to stupid answers



Re: O ksztalt poprawnych stosunkow z Zimbabwe

2010-07-12 23:30:07

robertbig wrote:
> brat_olin wrote:

> > http://hekatonchejres.salon24.pl/206906,o-ksztalt-poprawnych-stosunko...
> > O KSZTAŁT POPRAWNYCH STOSUNKÓW Z ZIMBABWE /.../

> OLIN ty PISdzikowska szmato . Wypierdalaj !

Widze, ze sie Pan stabilizuje, p. Robercie. To dobrze.

--
Smart questions to stupid answers



Re: O ksztalt poprawnych stosunkow z Zimbabwe

2010-07-12 23:42:30

dobre, celne, trafiło,
SJS


Re: O ksztalt poprawnych stosunkow z Zimbabwe

2010-07-13 08:45:17

On 12 Lip, 23:30, brat_olin wrote:
> robertbig wrote:
> > brat_olin wrote:
> > >http://hekatonchejres.salon24.pl/206906,o-ksztalt-poprawnych-stosunko...
> > > O KSZTAŁT POPRAWNYCH STOSUNKÓW Z ZIMBABWE /.../
> > OLIN ty PISdzikowska szmato . Wypierdalaj !
>
> Widze, ze sie Pan stabilizuje, p. Robercie.  To dobrze.
>
> --
> Smart questions to stupid answers

przecież ty osla łako , jestes jedynie klakierem. pewnie opłacanym?
inaczej nie produkował byś , takiej masy postów ,na wszelakich
grupach.
wszystkie oczywiście "na jedna melodię"...



Re: O ksztalt poprawnych stosunkow z Zimbabwe

2010-07-13 10:18:54

W dniu 12-07-2010 22:49, brat_olin pisze:
> http://hekatonchejres.salon24.pl/206906,o-ksztalt-poprawnych-stosunkow-z-zimbabwe
>
> O KSZTAŁT POPRAWNYCH STOSUNKÓW Z ZIMBABWE
>
(...)

Mnie się podoba :)
Zachowanie królowej naganne!



Re: O ksztalt poprawnych stosunkow z Zimbabwe

2010-07-13 12:45:43


> --
> Smart questions to stupid answers



Hehe, tekst przedni. :) A jaki celny. :)

K.


1 2