polski-usenet.pl



pl.misc.militaria


Zaniedbania BOR-u (wywiad z b. szefem ABW) (5 wiadomości)


Zaniedbania BOR-u (wywiad z b. szefem ABW)

2010-07-12 11:57:21

Nasz Dziennik: BOR mógł zaniedbać procedury
Czy przedmioty należące do funkcjonariuszy BOR były objęte immunitetem
dyplomatycznym
Z Bogdanem Święczkowskim, byłym szefem Agencji Bezpieczeństwa
Wewnętrznego i prokuratorem Prokuratury Krajowej w stanie spoczynku,
rozmawia Mariusz Bober

Trzy miesiące po katastrofie pod Smoleńskiem szefostwo Biura Ochrony
Rządu szuka m.in. broni i radiotelefonów swoich funkcjonariuszy,
którzy zginęli pod Smoleńskiem...

- W moim przekonaniu, to nie jest normalne, żeby kierownictwo BOR nie
wiedziało, co stało się z ich sprzętem po katastrofie smoleńskiej.
Jest to dla mnie całkowicie niezrozumiałe.

Jako jedni z pierwszych na miejsce katastrofy dotarli oficerowie BOR,
którzy czekali na lotnisku w Smoleńsku na samolot z polską delegacją.
Byli wówczas w stanie zabezpieczyć nośniki informacji należące do
prezydenta i poległych kolegów w taki sposób, by rosyjskie służby,
którym później oddano wszystkie rzeczy funkcjonariuszy BOR, nie
poznały polskich tajemnic państwowych?

- Mamy tu do czynienia z dwoma problemami. Pierwszy to ocena, czy
przedmioty należące do funkcjonariuszy BOR były objęte immunitetem
dyplomatycznym. Są to rzeczy, które nie podlegają ani sprawdzeniu, ani
zabezpieczeniu przez państwo, na terenie którego doszło do katastrofy.
Ważniejsza jest jednak druga sprawa, a mianowicie to, że w sytuacji,
kiedy nie został powołany wspólny zespół śledczy, strona polska nie
miała innego wyjścia, jak tylko wydać wszystkie przedmioty należące do
ofiar stronie rosyjskiej, o ile nie były one objęte immunitetem
dyplomatycznym. Gdyby natomiast śledztwo było prowadzone wspólnie,
wówczas żądanie wydania tych przedmiotów wydaliby wspólnie śledczy z
obu stron. Wówczas przedmioty te zostałyby również wspólnie
zabezpieczone. Najpierw jednak trzeba jasno ustalić, jakie są w tym
zakresie przepisy rosyjskie.

Nośniki informacji i telefony funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa są
zazwyczaj objęte immunitetem?

- To zależy zawsze od konkretnych ustaleń związanych z wizytą. Ta z 10
kwietnia miała przecież, jak mówi się w mediach, charakter
międzypaństwowy. Nie jestem ekspertem w dziedzinie prawa
międzynarodowego, ale moim zdaniem, telefony osób posługujących się
paszportem dyplomatycznym powinny być objęte immunitetem. W przypadku
funkcjonariuszy BOR ich status ustalany jest wcześniej, choćby ze
względu na to, że musiała być wydana zgoda strony rosyjskiej na
posługiwanie się bronią przez naszych funkcjonariuszy na terenie
Federacji Rosyjskiej.

To każe postawić pytanie o sposób przygotowania i zabezpieczenia
wizyty prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Na wieży kontroli lotów w
Smoleńsku był funkcjonariusz rosyjskich służb specjalnych...

- Nie można z samego faktu obecności rosyjskiego oficera w wieży
wyciągać wniosku, że było to niewłaściwe. Gdyby podobna wizyta była
organizowana w Polsce, w wieży kontroli albo w jej pobliżu również
byłby obecny oficer naszych służb specjalnych. Dziwi mnie natomiast
nieobecność w wieży kontroli w Smoleńsku polskich funkcjonariuszy.
Jeśli zaś chodzi o zabezpieczenie tej wizyty, to niepokojące były też
doniesienia, że polscy urzędnicy zastanawiali się, czy ta wizyta
prezydenta Lecha Kaczyńskiego miała charakter prywatny czy państwowy.
Trudność w ocenie jej zabezpieczenia sprawia to, że nie są do końca
znane procedury, które obowiązują BOR. Ich plany dotyczące sposobu
ochrony najważniejszych osób w państwie częściowo mają charakter
niejawny. Jednak według moich informacji i oceny, w Smoleńsku doszło
do bardzo poważnych zaniedbań w zabezpieczeniu tej wizyty, m.in. w
zabezpieczeniu kolumn samochodowych czy liczby funkcjonariuszy i
sprzętu.

W osłonę radaru Tu-154 niecałe dwa dni przed wylotem do Smoleńska coś
uderzyło. Niektórzy eksperci uważają, że mogło to doprowadzić do
uszkodzenia radaru.

- By to ocenić, najpierw trzeba by się było upewnić, jak dokładnemu
przeglądowi poddano samolot przed odlotem do Smoleńska. Niestety, nie
można było polecieć drugim tupolewem, bo go nie było [nadal znajduje
się w remoncie w Rosji - przyp. red.]. Informacja o kolizji jest o
tyle istotna, że jeśli rzeczywiście doszłoby do uszkodzenia radaru, to
mogłoby to mieć wpływ na funkcjonowanie urządzeń pokładowych maszyny.
A przecież wiadomo już, że prezydencki samolot miał błędne dane
potrzebne do ustalenia właściwej pozycji lotniska w Smoleńsku i
podejścia do lądowania. Ta informacja na pewno powinna zostać
uwzględniona przy badaniu przyczyn katastrofy.

Polska prokuratura wciąż nie ma najważniejszych dowodów w sprawie,
przede wszystkim czarnych skrzynek, a na 5 wniosków o pomoc prawną
skierowanych do strony rosyjskiej zrealizowano tylko jeden, i to nie w
pełni.

- Oznacza to, że polska prokuratura nadal będzie czekać na
udostępnienie materiałów przez stronę rosyjską i będzie prowadziła
śledztwo w sposób ułomny lub też zawiesi je do czasu otrzymania od
Rosji potrzebnych materiałów. To konsekwencja sytuacji, w której
postanowiono o prowadzeniu dwóch odrębnych śledztw - w Polsce i w
Rosji.

Dlaczego strona polska praktycznie oddała to śledztwo rosyjskiej
prokuraturze i Międzypaństwowemu Komitetowi Lotniczemu (MAK), skoro -
jak niedawno mogliśmy przeczytać - przez pierwsze trzy dni po
katastrofie współpracę z Rosją prowadzono w oparciu o polsko-rosyjską
umowę międzyresortową z 1993 roku?

- Zanim odpowiem, chciałbym uściślić pewne rzeczy. Wspomniana umowa
nie reguluje prowadzenia śledztwa przez prokuraturę, a jedynie pracę
komisji powołanej do wyjaśnienia tej katastrofy. Przede wszystkim zaś
materiały dowodowe zabezpieczane są na potrzeby prowadzonych śledztw
prokuratorskich. W tym zakresie, niestety, od początku obowiązywała
zasada, że zarówno strona polska, jak i rosyjska prowadzą odrębne
śledztwa.

Jednak w tym wypadku przynajmniej po stronie rosyjskiej doszło chyba
do scedowania najważniejszych uprawnień na MAK.

- Nie znam procedur rosyjskich, ale gdyby do takiego wypadku doszło w
Polsce, to prokuratura decydowałaby o najważniejszych materiałach
dowodowych. Komisja badająca przyczyny katastrofy nie mogłaby więc
dysponować dowodami bez zgody prokuratury. Gdyby powołano wspólny
zespół śledczy, wówczas musiałyby być stosowane także polskie
przepisy. Być może jednak formalnie to również rosyjska prokuratura
jest dysponentem dowodów, tyle że zgadza się na wszystko, co robi MAK.

Można więc przypuszczać, że zgodziłaby się na złomowanie szczątków
prezydenckiego samolotu, co według informacji podawanych przez
rosyjskie media zaplanowały rosyjskie służby?

- To jest absurd. Nie mieści mi się w głowie, że przedstawiciele
organów prokuratorskich mogli wpaść na taki pomysł. To łamałoby
wszelkie zasady pracy prokuratorskiej. Gdyby doszło do zniszczenia
jakiegokolwiek fragmentu Tu-154 przed zakończeniem śledztwa, byłby to
skandal nad skandale.

Jak Pan ocenia decyzję polskiej prokuratury wojskowej, która złożyła
do sądu wniosek o zniszczenie ubrań ofiar?

- W mojej opinii, naczelny prokurator wojskowy nie sprostał temu
bardzo trudnemu śledztwu. Sama zaś NPW jest moim zdaniem
anachronizmem. Jeden z dzienników ogólnopolskich pisał niedawno o tym,
jakie osoby - zaproszeni zostali prokuratorzy, byli i obecni -
uczestniczyły w obchodach 80. rocznicy powstania Naczelnej Prokuratury
Wojskowej, i nie był to powód do chwały. Podobno - choć nikt tego
oficjalnie nie chce potwierdzić - śp. prezydent Lech Kaczyński
kilkukrotnie odmawiał przyznania naczelnemu prokuratorowi wojskowemu
awansu na stopień generała. Teraz zapewne przy nowym prezydencie liczy
na ten awans.

Minister Miller ostatnio przywoził z Rosji kopie czarnych skrzynek
oraz zapis rozmów. Problem w tym, że nagranie nie było pełne, podobnie
zresztą jak stenogram upubliczniony mimo to przez MSWiA...

- Wygląda na to, że to MAK prowadzi właściwe czynności, a polska
komisja co najwyżej czeka na przekazanie jakichś materiałów. Powołana
przez rząd komisja działa całkiem niezależnie od prokuratury.

Dlaczego władze Polski tak łatwo oddały stronie rosyjskiej inicjatywę
w wyjaśnianiu przyczyn katastrofy z udziałem głowy państwa i
obywatelami polskimi na pokładzie?

- Powody takiego zachowania, moim zdaniem, mogą być dwa: albo polskie
służby lub urzędy mają coś na sumieniu i boją się, aby to nie wyszło
na jaw, albo też zgodzono się na takie warunki, uznając, że jeśli
Rosjanie nie wyjaśnią przyczyn katastrofy lub popełnią jakieś błędy,
to wówczas na nich można będzie zrzucić całą odpowiedzialność. Być
może również oba powody są prawdziwe.

Dziękuję za rozmowę.

--
Smart questions to stupid answers



Re: Zaniedbania BOR-u (wywiad z b. szefem ABW)

2010-07-12 15:38:43

[ciah same bzdety]
Kogo obchodzi to co się stało z gratami BOR i reszty tych patafianów co
leciały tym lotem? Kogo obchodzi co się stanie z tymi szczątkami
samolotu których tak bardzo się dopominają pogrobowcy z Katyń 2010
(czemu katyń??? coś im się we łbach pomieszało???)??? Nikogo to nie
obchodzi poza pieniaczami... dopominającymi się wyniesienia na ołtaże
tych pechowych pasożytów pasionych na polskiej krwi. Kaczyński mówi o
tych martwych patafianach... POLEGLI??? W jakiej wojnie oni polegli???
Może afgańskiej? Za jaką sprawę walczyli??? Może żydoamerykańską? Tak
jak wcześniej za żydobolszewię? Polak może jedynie splunąć na wzmiankę o
tej tragedi, bo nie ma w niej kszty szkody ani pożytku dla polaków, bo
to była czysto żydowska sprawa... I niech taką pozostanie!!!



Re: Zaniedbania BOR-u (wywiad z b. szefem ABW)

2010-07-12 15:41:30

jmj pisze:
> [ciah same bzdety]
> Kogo obchodzi to co się stało z gratami BOR i reszty tych patafianów co
> leciały tym lotem? Kogo obchodzi co się stanie z tymi szczątkami
> samolotu których tak bardzo się dopominają pogrobowcy z Katyń 2010
> (czemu katyń??? coś im się we łbach pomieszało???)??? Nikogo to nie
> obchodzi poza pieniaczami... dopominającymi się wyniesienia na ołtaże
> tych pechowych pasożytów pasionych na polskiej krwi. Kaczyński mówi o
> tych martwych patafianach... POLEGLI??? W jakiej wojnie oni polegli???
> Może afgańskiej? Za jaką sprawę walczyli??? Może żydoamerykańską? Tak
> jak wcześniej za żydobolszewię? Polak może jedynie splunąć na wzmiankę o
> tej tragedi, bo nie ma w niej kszty szkody ani pożytku dla polaków, bo
> to była czysto żydowska sprawa... I niech taką pozostanie!!!



Trochę szacunku może co? Ciekawe czy byś tak pieprzył, gdyby w samolocie
zginęła Twoja rodzina?

K.



Re: Zaniedbania BOR-u (wywiad z b. szefem ABW)

2010-07-12 16:14:35

On 07/12/2010 03:41 PM, Krzysztof Weber wrote:
>
> Trochę szacunku może co? Ciekawe czy byś tak pieprzył, gdyby w samolocie
> zginęła Twoja rodzina?
>
Znam członków jednej z rodzin zmarłego w katastrofie smoleńskiej. To
światli ludzie, rozróżniają 'tragiczną śmierć' od 'męczeńskiej' oraz
'zginął' od 'poległ'. Chociażby dlatego że znają ojczysty język.

M.




Re: Zaniedbania BOR-u (wywiad z b. szefem ABW)

2010-07-12 16:35:19

Dnia Mon, 12 Jul 2010 15:41:30 +0200, Krzysztof Weber napisał(a):

> Trochę szacunku może co? Ciekawe czy byś tak pieprzył, gdyby w samolocie
> zginęła Twoja rodzina?

Jakie zginęła?! Za grosz szacunku! Poległa bohaterską śmiercią męczennika -
to jest właściwa forma.

--
Pozdrawiam,

Przemek